Quidam — XXVI

Cyprian Kamil Norwid (1821–1883)

XXVI.

«Tyś winna:» mówił Pomponius do diwy,Że oto dzień ten tyle nieszczęśliwy.»I łamał pedum kościane jak trzcinęNa co raz więcej drobne kawałeczki —A kość parskała i złote zeń cwieczkiWylatywały jak skry. — «Wina winęPowiększa» diwa na to mu odpowie:«Gniew, pedum niszcząc, nadweręża zdrowie»— «Koniecznem było, zamiast starca budzić,Napisać raczej do Zofii słów parę»Pomponius mówił. —

«— Zamiast palce trudzi櫣amaniem kości — pisz! — lub czekaj: stareTam są, od różnych patryciuszów karty:Wybioręć sama list» — co rzekłszy, z śmiechemWybiegła — niby stając za zasłonąPobrzmiewającą wszakże kroków echem —Tak, że Pomponius w głos zawołał «żarty!» —

I chęć mu przyszła niespodziankę onąPrzedłużyć, wiary dziecinnej udaniem,Gdy diwa z twarzą wbiegła rozjaśnioną,Mówiąc — «posłałam — krótki list — z wyznaniem«List twój i kwiaty — po drodze ich wieleZakupić można? — prawdaż? —W rzeczach tyluŻyczenia twoje i pragnienia dziele —Czemuż mam obcą być i w tem —?»

— «Motylu!» —Pomponius z zimną ufnością odpowie«Gdybyś zrobiła to!» —

«— Gdybym zrobiła!» —I wieniec rąk nań białych zarzuciła,Wśród pocałunków poszeptując «kto wie» — —