Rymy dorywcze

Cyprian Kamil Norwid (1821–1883)

I. DEDYKACJA [III]Patrzyłem, jak przez szyb brylantyWbłysł słońca promień - i zalotnieNa czole rzeźbionej AtalantyDrżał, i wachlarzył się stokrotnie!Potem przez liście bluszczów w wazieKroplił - i piasku źdźbła krysztalił...I aksamit bogatych kotarPo łamiących się fałdach palił,Nim złocony grzbiet książki otarł.

A książka była klamrą spięta,A była śniącą coś w promieniu -Jak gdy chce z trumny powstać Święta,Gdy zawoła ją Pan, po imieniu.I wszystko to było pełne blaskuMaurytańskiej obfitościLub, jak gotyckie tło w obrazku,Gotyckiej Boga znajomości -Gdzie słońce igra z ziemi pyłem!...

Wiedząc, iż księga spięta klamrąMieści Poezje - - - pomyśliłem:Niech już w blasku ich chwały zamrą!Po co wzruszać mam wieko księgi,Mięszając spokój autora - -Tam też same blaski i wstęgi,Co na wierzchu - - - a prawd... półtora!!

Dlatego - Tobie! o Warszawo,Niosę dziś księgę mniej złoconą.Dotknij jej swoją ręką krwawą,Ty! nie dziewczątko... Ty, Matrono!- Syrena herbem Twym, zwodnicza,Lecz ja zmierzyłem Oceany,A pamiętałem Cię z oblicza,Niekiedy równie zapomniany!...

Niech dziwo-włose PartenopyI rozkoszne małe dzieweczkiPod swoje pląsające stopyZgarniają muszle i kwiateczki;Niech rym cenią, ile on chwalny?!Ile wiejący błogą wonią...By zagłuszyć grom prawdy walnéj,Niech w dzwoneczki fijołków dzwonią.

Inny jest powab u Matrony,Równym wyprostowanej czołem,Ubranym w gęste kłosów plony,Dla której bardon w rękę wziąłem - -- Ona, jak górne Jeruzalem,Hymnów świadoma i boleści,Ani się złamać dawa żalem,Ni tylko tego chce - co pieści...

Przyjm! - - i chęciami chęci zamień,O! Ty, młodości mej Stolico...Z Twego bruku rad bym miał kamieńW mchu cmentarza, pod błyskawicą...Gdy grobowce skrzywią się i zaskrzypią,A o wtórego świata kręgiBieguny tego się uczépią...- I odpomnę karty mojej księgi.