Sonety — V
Traducido del inglés por Zofia Reutt-Witkowska
Serce, jako Elektra w żałobnym ubiorzeUrnę swą, uroczyście wznoszę śród zamroczy —Ciężkie, i popiół sypię, w twoje patrząc oczy,Do stóp twoich. Jedyny — patrz, jako w pokorze
Skrywałam wielką warstwę trosk, jako rozgorzeIskier moc krwawa, dzika, i w szarzyźnie broczyPopielnej. Gdybyś stopą, we wzgardzie ochoczy,Mógł zdusić ognie, lepiej stałoby się może.
Lecz gdy, przeciwnie, razem będziemy czekali,Aż wicher wzbije wgórę szarość prochów mnogą...O wieniec twój się lękam, Najdroższy. Stań dalej!
Lękam się, czy wawrzyny ochroną być mogą,Czy z ogni tych ni jeden włosów nie opali.Odsuń się więc ode mnie! własną odejdź drogą!