Sonety — XXII
Traducido del inglés por Zofia Reutt-Witkowska
Kiedy nasze dwa duchy stają oko w oko,W milczeniu, dwaj wyniośli potęgi anieli,Aż z kończystych przegubów ich skrzydł ogień strzeli,Znać dając o żywiole pod formy powłoką, —
Powiedz, jaką nam krzywdą ziemia dość głębokoI gorzko szczęście nasze struć może? JeżeliWyżej wzlecim — tam tłoczno śród cherubów bieli,Każdy z nich rad, nad cenną, otchłanną zatoką
Ciszy naszej — upuścić wybornej krąg pieśni,Szczerozłoty. Zostańmy tu raczej, mój Miły,Na ziemi, — kędy sprzecznym rozgwarem cieleśni
Odtrącą, wyodrębnią czystych duchów siły:Gdzie ciemność i godzina śmierci zewsząd cieśni,Tam się, na dzień, co zejdzie, miłością stopiły.