Sonety — XXXI
Traducido del inglés por Zofia Reutt-Witkowska
Nadchodzisz! w tem zawarło się wszystko, bez słowa.W świetle oczu twych spocznę, jak czynią dzieciętaW słońcu południa: dusza ich, w błogość zaklęta,Mrzy przez rzęsy radosne, i szczęście w głąb chowa,
Nieznane, hojne. — Uważ, jak wątpliwość owaOstatnia w błąd mię zwiodła! lecz już nie pamiętaSerce grzechu, przyczyny żałując — dzień świętaWinien dla nas trwać zawsze, chwila, wiecznie nowa,
Obecności wzajemnej. Ach, pod twą obronęNiech schronię się gołębią! kiedy rosną trwogi,Serca twego hojnością wnet wypogodzone —
Znikną: ogarnij pełnią myśli swojej błogiejDrżącą myśl moją, którą w samotności płonę,Jak pisklę, zabłąkane śród niebieskiej drogi.