Do Lydii
Traducido del latín por Lucjan Rydel
Gdy przy mnie głosisz pochwałę,Lydio, że Telef różaną ma szyję,Telef ramiona ma białe —Biada! Żółć wzbiera i do trzew mi bije,Blednę, staję nieprzytomnieI łza ukradkiem spływa mi po twarzy;Łza ta niechaj świadczy o mnie,Jak na myśl samą żar mnie wolny praży,Iż wśród pijatyk — zatargiSkaziły może blask twych ramion śnieżny,Albo, że zębem ci wargiNaznaczył w szale młokos ten lubieżny.Jeśli posłuchasz przestrogi:W stałość nie ufaj dzikiego przechery,Co pocałunek twój błogiSkrwawił — nektarem zaprawny Venery.Trzykroć i stokroć szczęśliwi,Którzy niezłomnym węzłem się złączyli,Gorzkich niesnasek nie żywi,Miłość co przetrwa do ostatniej chwili.