Oda I, 1 (Horacy, tłum. Siemieński, 1916)

Horace (65–8 a. C.)

Traducido del latín por Lucjan Siemieński

Meceno, wnuczę królewskiego rodu;Zaszczycie, gwiazdo mojego zawodu!Wiesz, jak niejeden ma za wielką sławęRydwanem wzbijać olimpską kurzawę,A jeśli zręcznym wartkich kół obrotemMetę okrąży, i zaszczytną potemPalmę otrzyma — to już się pobrataZ samymi bogi, wszechwładcami świata.Ów rad, gdy głosy zmienny tłum KwirytówDa mu do trójga najwyższych zaszczytów;Innyby w szpichrze chciał garnąć i garnieWszystko, co młócą libijskie młócarnie.

Ten, już szczęśliwy, że siadł nadna swym łanieZa Attalowe skarby nie przystanieBy miał na grzbiecie cypryockiej kłodySzukać po morzu myrtejskiem przygody.Kupiec mieściny swojej ciszę chwali,Gdy Afryk wyda bój Ikarskiej fali;A strach mu burzy! niech się ta ukoiŁata swe szkuty, bo nędzy się boi.Ów za wytrawnym przepada Massykiem;A ów dnia cząstkę, choć jest wyrobnikiemKradnie, by członki wyciągnął gdzie w gaju,Lub w cichym szmerze świętego ruczaju.Ten lubi obóz, surm i rogów wrzaski,Bitwy, u matek niemające łaski;Ów łowczy, w kniejach traw i zimne noce,O miłą żonkę ani się kłopoce,Czy na jeleni trop wpadną ogary,Czy sieci podrze marsyjski dzik stary.Ciebie bluszczowy wieniec wieszczom drogiMądrych opaska, wzniósł pomiędzy bogi;Mnie chłodny gaik, gdzie się chór weseliNimf i satyrów, od gminu przedzieli;Bylebym flet miał z Euterpy ręki,Gęśl od Polimnii z lesbijskiemi dźwięki,

A tyś mię wliczył do wieszczów lirycznych,Wtenczasbym czołem dobił się gwiazd mlécznych!