Oda II, 20 (Horacy, tłum. Siemieński, 1916)

Horace (65–8 a. C.)

Traducido del latín por Lucjan Siemieński

Niezwyczajnemi, niewątłemi pióryPiewca dwoisty, przez płynne lazuryLecę nad grody, nad zawiść nikczemnąWzbity — a ziemia ucieka przedemną.

Mnie, zrodzonego z ojca krwi ubogiej,Mnie, co kochanym nazywa mój drogiMecenas — mnie śmierć nie zgładzi na wieki,Ni od stygowej odepchną mię rzeki.

Już, już mi skóra chropawa golenieŚciąga, w białego łabędzia się mienię;Od góry w puszek już obrastam miękki,Mam go na barkach i palcach u ręki.

Wnet ja szybszemi niż sam Ikar lotyBrzegów Bosforu szumiące zawroty,Hiperborejskie stepy i GetuleOblecę, pieśnią łabędzią rozczulę.

Mnie pozna Kolchid i Dak, co się naszejMarsów kohorty, niby to nie straszy,Daleki Gelon, mnie iberskie rody,I ci, co piją rodanowe wody.

Nie chcę ja neniów, gdy już zwłoki mojeDo grobu pójdą; o wycia nie stoję,Ani o żale; przepych niepotrzebnyKtórym się obrzęd otacza pogrzebny.