Oda II, 4 (Horacy, tłum. Siemieński, 1916)

Horace (65–8 a. C.)

Traducido del latín por Lucjan Siemieński

Nie wstydź się, Xancie, żeś twe zapałyKu służebnicy kornej skierował;Wszak i Achilles w Bryzejdzie białejNa zabój się rozmiłował.

Ajax wszechwładny pan branki swojejTekmessy, przecież w niej zakochany —Atryd zwycięski buszując w TroiGorzał ku pannie porwanej,

Gdy Tessalczyka mieczem wróg zbityPadał, Hektora ubyło ramię;A Grek zmęczony na mur odkrytyDarł się i szalał w Pergamie.

Kto wie, blask jaki spłynie na zięciaRodziców Filis twej jasnowłosejCo ma krew w żyłach króla lub księciaPonękanego przez losy.

Nie myśl, żeś dziewkę prostą z ulicyWyszukał sobie; bo kto, jak onaWierna i szczera — z podłej rodzicyNie może być urodzona.

Rączka i liczko i zgrabna nóżkaTak mię podbiły, że w głos ją chwalę;Lustr kończącego ósmy, staruszkaJak mię znasz, nie bój się wcale.