Boże (Antoniewicz, 1896)

Karol Antoniewicz (1807–1852)

Boże, ja Ciebie,W każdej potrzebie,O pomoc proszę:W szczęściu, żałobie,Zawsze ku Tobie,Mą duszę wznoszę!

Tyś jeden Panie,Moje kochanie,Tyś mi dał życie;Głos mojej duszy,Ciebie poruszy,Ja Twoje dziecię!

Boże litości,Płomień miłości

Wlej w serce skrycie;Tyś mi dał duszę,Nią kochać muszę,Kochać nad życie!

Jeśli nie zdołaDuszą aniołaWznieść się do Ciebie;Ach wieczny Boże,Tu żyć nie może,Weź ją do Siebie!

Weź ją do Siebie,Niechaj tam w niebie,W Tobie utonie;Niechaj w wiecznościOgniem miłościKocha i płonie.

Kocha i płonieW aniołów gronie,W przybytku chwały;Tam gdzie miłości,Hymnem radościGwiazdy zabrzmiały.

Gdzie światy krążą,Duchy się wiążąPrzy Twoim tronie;W tem morzu blaskuJak ziarnko piaskuDusza niech tonie.

Niech więzy zrzuci,Do Ciebie wróci,O wieczny Boże!Weź ją do Siebie,Tak tylko w niebieKochać Cię może.

Czas nie leniwy,Wkrótce burzliwyByt się wysączy:A śmierci zorzeZ Tobą ją BożeNa wieki złączy!

Tam z AniołamiNiech pod palmamiTwą chwałę głosi;Śmierć, zmartwychwstaniePrzyspiesz jej Panie,O to Cię prosi.