Ciężko na sercu

Karol Antoniewicz (1807–1852)

Myśl żadną pracą niestarta mozolnąBuja po niebie i czuje się wolną;Lecz biedne serce w tem cięższej niewoliCzuje za nadto, co dręczy i boli;Czuje i płacze samotnie, ukradkiem,I jeszcze wspomnień i uczuć ostatkiemChciałoby zgasłą w sobie iskrę wzniecić,Chciałoby tęsknych marzeń noc rozświecić,Aby ta martwość znów się życiem stała,Strumieniem słowa w życie się przelała.Ale napróżno; pod stępioną staląJasne się iskry nigdy nie rozpalą.Dawnych już wpływów moc zgięta i starta,Dusza, dla bólu jedynie otwarta,Chciałaby kochać, jak dawniej kochała,Chciałaby działać, jak dawniej działała.Szukając siły w dawnych lat pamięciDo czynu dowieść już nie może chęci;W sercu sen śmierci, na ustach milczenie,I całe życie to jedno westchnienie.