Pragnienie nieba

Karol Antoniewicz (1807–1852)

Boże ja Ciebie,W każdej potrzebieO pomoc proszę;W szczęściu, żałobie,Zawsze ku TobieDuszę mą wznoszę. —

Tyś jeden PanieMoje kochanie,Tyś mi dał życie,Głos mojej duszyCiebie poruszy, —Ja Twoje dziecię. —

Boże litości,Płomień miłościWlej w serce skrycie;

Tyś mi dał duszę,Nią Ciebie muszę,Kochać nad życie. —

Jeśli nie zdołaDusza aniołaWznieść się do Ciebie;Ach! Wieczny Boże,Tu żyć nie może;Weź ją do Siebie. —

Weź ją do Siebie,Niechaj tam w niebieW Tobie utonie;Niechaj w wiecznościOgniem miłościKocha i płonie.

Kocha i płonieW aniołów gronie,W przybytku chwały;Tam gdzie miłości,Hymnem radościGwiazdy zabrzmiały. —

Gdzie światy krążą,Duchy się wiążą

Przy Twoim tronie:Jak ziarnka piasku,W tym morza blaskuDusza niech tonie. —

Niech więzy rzuci,Do Ciebie wróciO! wieczny Boże;Weź ją do Siebie....Tak — tylko w niebieKochać Cię może. —