To ona (1896)
Czy słońce z oceanu dźwignęło się łona?Jakież to światła jaskrawe promieniePrzez czarnej nocy przekradzione cienie,Ujrzała dusza w myślach zatopiona?
Lampa na nieba błękicie zwieszonaNie samaż słyszy miłości westchnienie!W powietrzu słodkie rozeszło się brzmienie,Echa zadrżały: To ona! to ona!
Gdy kwiaty zwiędłe przyciska do łonaI łza z uśmiechem mięsza się w jej oku,Cała natura zabrzmiała: To ona!
Gdzie tylko stanie, zdrój życia wytryska,Gdzie okiem rzuci, jasny promień błyska,Zbliża się do mnie, jak gwiazda w obłoku.