W kaplicy Matki Boskiej Bolesnej w Staniątkach

Karol Antoniewicz (1807–1852)

Jako dziś klęczę, tak niejednym razemKlęczałem tutaj przed świętym obrazem;A Ty jak gwiazdka, co świeci w obłoku,Byłaś mem światłem w pielgrzymstwa pomroku.

Dzisiaj powracam, o Matko, do Ciebie,Płacząc nad ziemią, a marząc o niebie;Tobie me żale i smutki przedłożęI kij pielgrzyma u stóp Twoich złożę.

Matko, Ty doradź, matko, wskaż mi drogę.Bez Ciebie myśleć i kochać nie mogę.Powiedz, czy w obce mam się udać strony,Gdzie mi już polskie nie zahuczą dzwony,

Czy mam przeprawić mą łódkę przez morze,Gdzie mi już polskie nie zaświeci zorze,Czy też w ojczysty mam wrócić zakątek,W kraj tęsknych marzeń i łzawych pamiątek.

I tam wśród swoich, jakby na wygnaniu,Mówić o przyszłem w życiu zmartwychwstaniu?Choć ciało słabe, ale duch ochoczy,I nigdy z drogi, co wskażesz, nie zboczy!

Dla mnie rozkazem każde Twe skinienie,O daj pracować na kraju zbawienie;A za to wszędzie, zawsze, złożę dzięki,Choć mnie powiedziesz przez krzyże i męki.

O Matko, objaw, objaw mi Twą wolę,Matko, przeżegnaj oschłą serca rolę,Na której smutków porosły piołuny,Jako złowrogie, pogrzebne całuny.

O Matko, przemów, przemów do mej duszy,Bo ją świat mroźnem swem tchnieniem wysuszy,Myśli, jak wichrem pędzone obłoki,Błądzą, a z myślą błądzą wątłe kroki.

Dziś mnie przywiodły w te mury klasztorne,W ten raj pokoju. Ach, może pozorneDziś szczęście moje, i w jednej godzinieI to złudzenie z innemi zaginie.

Czym na to przyszedł, by po raz ostatniPolskę powitać, posłyszeć głos bratni?

Po raz ostatni ten głaz ucałować,Rzewnie zapłakać i wstecz powędrować?

I gdzieś w obczyznie, w tułacza odzieniuPrześnić to życie w tęsknocie, cierpieniu?Matko boleści, w każdym życia razie,Gdym się pomodlił przy twoim obrazie,

Poczułem w głębi mej duszy wzruszenie,Jakby głos matki, jak krzyża natchnienie.Matko, i dzisiaj niechaj tak się stanie,Daj mi odpowiedź na moje pytanie.