Wizyta (Antoniewicz, 1828)
Że wzbudzę współczucie — samém siebie łudził;Wchodzę do ......ón leży i chrapie,O Nieba! zmą Xiążką, zasnął na kanapie — —Ja drzwiami trzasnął, i on się przebudził! —
Nieszczęsny Poeto! — iakześ mnie wynudźił!Czym Cię iuż skączył? — sam siebie zapytał — —Gniew mnie ogarnął: a czemuś mnie czytał?Krzyknąłem — czemuś do końca się trudził?
Chcę krytykę napisać! — — co słyszę? niestety!Ostatnia dla mnię wybiła godzina! —Czymem Cię obraził? coż iest moia wina?
Nudzisz! niewartes imienia Poety — —Więc na co masz się nadaremnie trudzić?Lecz ieśli chcesz koniecznie — racz się wprzód obudzić!