Współczucie (1896)
Gdy łza z łzą spływa, z westchnieniem westchnienie,Serce w rozkoszach miłości umiera:Choć grzmot straszliwy powietrze przedziera,Ja wonne tylko zewsząd czuję tchnienie.
Niech łez obfite leją się strumienie;Gdy ukochana ręka łzy ociera,Świat z oczów znika, niebo się otwieraI źródłem szczęścia staje się cierpienie.
Niech fala jęknie, niech burza zawyje,Z sklepienia nieba grom za gromem bije;Wpośród żywiołów rozhukanych boju,
Tobą zajęty duch w ciągłym pokoju:W późnej jesieni, czy w wieczornej ciszy,Dźwięki miłosne w koło siebie słyszy.