Magdalena (Zawistowska, 1909)
Magdalena
O nie patrz na mnie!... Jam pełna lęku...Z amforą wonnych olei w rękuIdę pomazać Twe stopy znojne —Niosę im nardu wonie upojne,Żar pocałunków i łez mych strugi —I klęcząc, warkocz rozplatam długi,I z stóp Twych kornie biorę na włosyŁez moich zdroje i oliw rosy...O nie patrz na mnie... Długom czekała,Długo płomienna byłam i biała!...Lecz teraz odwróć te słodkie oczy,Bo trąd występku mi ciało toczy...W proch mi skroń zetrzyj stopy białemi,Bom najgrzeszniejsza między grzesznemi!...
Bom jako owa oblubienica,Co w snach już widząc miłego lica,W przededniu jasnym dnia godowego,Zbiegłszy z wyżyny pałacu swego,Na żer służalczym pachołom dałaKrólewską krasę swojego ciała!...Lecz nie odtrącaj... Jam Twoje ręce,W snach widywała i w przeczuć męce...I drżąc w brutalnych ramion oplocie,Duszę miewałam w łzach i tęsknocie!...I w skrach ogniowych, w szału purpurze,Jak gołąb była o białem piórze!..................Wiem... przyjdą inne — już się wybielaStraż najprzedniejsza cór Izraela
I niosą kwiatów barwistych snopy,Pod Twe tułacze wędrowne stopy —Idą ku Tobie w zwartym szeregu,Idą ku Tobie w róż białych śniegu!...Nie mnie iść z niemi — po wieczne czasyPopiołem zsypię raj mojej krasy,I w ślad stóp Twoich pójdę pokutna,Jako służebna, cicha i smutna!...Nie mnie iść z niemi — Twoje źreniceGodowych dziewic zrumienią lice,I Twoje dłonie spoczną litośnieNa ich liliowej, rozkwitłej wiośnie..................O Rabbi... Rabbi... ja w prochu leżę...I z Tobą pójdę... i w Ciebie wierzę...
I kładę usta i włosy mojePod opylonych stóp Twoich znoje...O Rabbi... Rabbi..................„Wstań od stóp Moich... Zmazan grzech ciała,Boś nieskończenie umiłowała —I odtąd będziesz z śniegu i woni,Ów kwiat, na dziewic wybranych skroni.
Idź... i oleje pochowaj wonne,Na namaszczenie dla Mnie pozgonne“................