Z. J.
Z. J.
Twoja dusza wygnanki ma królewskiej lice.Czerw bezczynu krwi jasne jej wytacza soki,Nuda w pustyń zmartwiałe przenosi opoki,Gdzie pogasłych nadziei martwe lśnią źrenice.
A w około mkną Życia wezbrane potoki,Niosąc zgony i srebrne odrodzeń kotwice —Białe krzyże Chrystusów, Syzyfów krwawice,Tyrs Bachantek, Idei błękitne obłoki.
Lecz Twa dusza wygnanką jest w królewskiej szacie —Śledzić dano jej szaniec w wojennym rozgwarze,Ale walczyć przy żadnym nie wolno sztandarze.
Więc, wiedząc że majestat jest dla niej przekleństwem,Kona cicho — tej lilii strawiona męczeństwem.Co samotna rozkwitła w gotyckiej komnacie.