Święte (Zawistowska, 1909)
I powstały, jak świetlne wstają meteory,Z łun pożarnych poczęte i krwawej topieli,Drogę z tronów krwią znacząc aż do mniszych celi —Jak sznur rannych gołębi, lecący w przestwory.
Rozwonił się Chrystusów ogród różnowzory,Bladym kwiatem, podjętym z śmiertelnej pościeli —Cudnych twarzy różaniec opłatkowej bieli,Słodkiemi wonnościami zbyt pełne amfory.
I po rajskich kobiercach, po niebieskim łanie,Błądzą dziewy męczenne i koronne panie —Te wszystkie, co obliczem zwróconem od ziemi
W snach widziały Aniołów z skrzydłami białemi,I korne, wciąż czekały w płomiennej tęsknocie,Oblubieńca swojego, w purpurze i złocie.