Bronzowy księżyc... (Przerwa-Tetmajer, 1900)
Bronzowy księżyc lśni wśród chmur powodzi —Zda mi się, płynę w kruchej, wątłej łodziPrzez wielkie morze w noc ciemną i niemą.Fala szeleszcząc pod łódkę podchodziI znów się pod nią rozpościera niemo.Wicher przeciągle w żaglu moim wieje —Płynę przez morza szerokie rozchwieje.Za mną, przedemną, nie widać wybrzeży,Pustynia wody... Wiatr łódkę popycha,Posłuszna idzie, zadumana, cicha;Ster mój i wiosło nieruchome leży.Za mną, przedemną: ciemność. Mgła z ołowiuWilgotna, ciężka, po wodnem pustkowiuBłądzi i w smutne wije się obrazy,Jakby nad tonią groźne i ponureLeciały w mroku anioły zarazyI strasznej śmierci. Płynę w mar tych chmurę —Płynę, a one biorąc się za ręceStraszliwe wiążą koło łodzi wieńce...Płynę w dantejski jakiś krąg rzucony...Z mgieł księżyc wydarł się krwawo czerwonyZ twarzą szatana, co przeklina... Płynę...
Tam, dokąd łódź ma po przestworzu zmierza,Altana z bluszczu stoi u wybrzeża,O skał oparta łagodną ruinę.W altanie święta, jasna, marmurowa,Ziemi i nieba Pani i Królowa,Biała Madonna. U jej stopy płonieOliwna lampka o blasku różowym,Złożone trzyma do modlitwy dłonie,Róże jej wieńczą dyadem i skronie,Bóstwo w uśmiechu świeci marmurowym.W nogach od kolan wyżłobiona płytaI wieńce kwiatów. Tam kogo doniesieŁódka i lampa blaskiem go powita:Serce mu z piersi w zachwyceniu rwie się!I na kamienne rzucając się progiCałuje święte marmurowe nogi,A potem w kwiaty i we łzy je wieńczy.Tam płynę. Wicher w żaglu moim jęczy —Płynę — lecz lampki zobaczyć nie mogę...Wiem tylko, że jest i wskazuje drogę;Wiem, że Madonna tam jasna i cichaLudzkiemu szczęściu słodko się uśmiéchaI błogosławi anielstwem Swej twarzyŁódź, co u stóp Jej na morzu się ważyI odpoczywa po długiej podróży.Wiem to — a wkoło ciemność, bezkres wody,Wilgotnych mgławic straszne korowody
I cisza grobu, straszniejsza od burzy.Płynę — na piersi głowa mi się skłania,Źrenice mi się zamykają zwolna...Płynę — łódź moja w całun mgieł się słania,Fala nią chwieje czarna i powolnaI szepce głucho o potwornej głębi,Która się pod nią przewala i kłębi.Wiatr w moim żaglu przeciągle zawodzi —Zda mi się, płynę po śmierć w mojej łodzi...