O morza modre... (Przerwa-Tetmajer, 1902)
morza modre, o łąki w rozkwitach,o lasy śpiewne pieśnią zadumaną,kaskady, złotą bryzgające pianąku słońcu, co się płomieni na szczytach:
oto ma dusza w czarach i zachwytachwśród was się miała czuć rozkołysanąmelodyą jakąś, dotąd jej nieznaną,zrodzoną kędyś w kwiatach i błękitach...
Otoście miały być weselem dla niej,ogrodem, pełnym woni i kolorów,i tem smutniejsze jej dzisiaj jesteście...
Śmierć ku niej z morskiej wyziera otchłani,śmierć się kołysze nad nią w szumie borówi w kaskad grzmocie i w kwiatów szeleście...