Czułość Poety (Piotrowski, 1836)
August długie walcząc lata,Krwią zrumieniwszy srebrne wody Nilu,Gdy po klęskach tylu,Otrzymał w końcu panowanie świata;Przy ścianach Kapitolu sztandary osadził,J starych w Amfiteatr rycerzy wprowadził.Tam czucia człeka władca niezmierzony,W ozdobie urody,Wirgiliusz młodyBoskie wywodził z swojej lutni tony.
To w obłok z orłem wzlatywał,To jak skowrónek oraczowi śpiéwał.Skrytości grobów przenikał,I nieba dotykał.Głosem jego wzruszona wojowniki drzały,Przebiegły wieszcza słodkiem wejrzeniem dziewice,Matki go palcem dziecióm ukazały,Starcy łzą zrosili lice;Sam August z miejsca powstajeJ cześć Poecie oddaje;A cały Rzym wołał:Czarodziejnik co w sercach takie tworzyć dziwy,Słów potęgą zdołał,Jak szczęsliwy! jak szczęśliwy!.
Poeta okryty chwałą,W własne podwoje powrócił;J umordowane ciało,Na marmury rzucił.Lecz oto prawy Bóg lutni przybywa,Oka nie daje mu zmruzyć,Ogarnia go, przenika — z marmurów go zrywa;Ach! nieszczęśliwy wieszcza idź mu służyć! służyć!Zaprowadza go między nieme grobyJ poi czuciem załoby;Wieszcz usiada pod urn cieniem,Strata cnotliwych gnieździ w sercu rany,Spiewa — łzy tocząc strumieniem.Potém wzrok jego wznosi w Xiężyca oblicze:
Wieszcz promieniami oblanySledzi w milczeniu światło tajemnicze,A natchnieniem uniesiony,Wzniosłszy przyszłości zasłony,Widzi jak nikną gwiazdy i jak z swej posadySpada Xiężyc blady;Przeczuwa puste niebiosów przestrzenie,J mocne s piersi dobywa westchnienie.Gdy Bóg ujrzał iż smutek duszę wieszcza przeszył,Słodszym go obrazem cieszył:Wskazał mu ów przybytek na wyniosłej skale,Gdzie, sam gienijusz wchodzi — odpędzona pycha,Słońce nieśmiertelności świeci tam wspaniałe:Wieszcz zadumany patrząc wdzięcznie się uśmiecha.
Nakoniec przed Julii pałacem go stawia,I pełną uczuć duszę miłością zaprawia.Tak mocą Boga z serca jednego w godzinie,Uśmiech, litość, i łza płynie.
Zmienność uczucia szczęścia mu zatruwa,Zbolałe ciało w cieniu topól składa.O Synu lutni! biada tobie, biada!Żądasz spoczynku: Bóg twój jeszcze czuwa,Każe mu słuchać jak w cichej ustroni,Po utracie przyjacielaSłowik melodyjne tonyNa powietrze roni;
Jak westchnął pieniem jego gaj zbudzony.Wieszcz słucha i żal podziela,Lecz w cierpieniach klnie Boga lutni — klnie mordercęCo mu dał ów instrument zgubny — czułe serce,J głosem powtarza tkliwym:Nieszczęśliwym! nieszczęśliwym!.