Scena VI

Lord Byron (1788–1824)

Traducido del inglés por Antoni Edward Odyniec

Niebo i Ziemia

Tużeś, Jafecie? i w jakiéj potrzebiePrzebywasz społem z dziećmi zatracenia? —Drzyj! by ich wyrok nie dosiągł i ciebie.

Ojcze! czyż grzechem byłyby me chęci,By dźwigać z grzechu dzieci wspólnéj ziemi? —Patrz! nie chodziły między występnemi,Kiedy je strzegą Aniołowie święci.

Swięci? — czy raczéj nie z tych, co swe chóry,I jasny Niebios rzuciwszy przybytek,Zchodzą, zwabieni licem Kaimitek,Synowie Niebios, pojąć ziemi córy?

Tyś rzekł.

O! biada! biada! trzykroć biada,Podobnym związkom! — Czyż Bóg nie zakreśliłGranic Niebu i ziemi? nie obmyśliłLudziom i duchom, gdzie którym posada? —

Tak! ale czyliż nie na obraz SiebieStworzył człowieka? Czyż go nie miłujeSam, i nie każe drugim? — Pytam ciebie:Możeż być winnym, kto Go naśladuje?

Jam tylko człowiek; Pan mię nie postawiłSędzią nad ludźmi — cóż nad syny swemi? —A wszakoż z tego, co mi Sam objawił,Wiém, że te zajścia na padoły ziemiDuchów niebieskich — i to jeszcze w chwiliSkarania świata — nie są dobrém wcale.

Co? nawet wtedy, gdybyśmy zstąpiliZbawiać?

Archaniół w całéj swojéj chwale,Nie zbawi, kogo Pan zgubić umyśli. —A zaś, gdybyście za Jego rozkazem,Jako snać mówisz, ludzi zbawiać przyszli:Litośćby wszystkie objęła zarazem,Nie te dwie tylko; co choć niezrównaneLicem — są równie grzeszne, i skazaneNa śmierć.

Ach! ojcze! nie mów tak!

Jafecie!Jeśli cię trwożą wina i zatrata:Zapomnij o nich! — o nich, i o świecie,Że był i zginął; — ty, przyszłego świataDziedzic wybrany!

Obym zginąć raczéjMógł z tym, i z temi!

Wartbyś za to słowo;Lecz Pan obietnic swych nie przeinaczy.

Przeczżeby nad twą i nad jego głowąBóg czuwał więcéj, niż nad temi, które,On, syn twój własny, przenosi nad siebie?

Zapytaj Tego, który twą naturęUczynił wyższą od mojéj, a ciebieWyższym odemnie: a zarówno obuPoddał Swéj woli, i nie dał sposobuZbadać jéj przyczyn! — Lecz patrz!… goniec Jego! —W proch, w proch przed Panem! słuchajmy co powie.