Pożegnanie (Byron, 1907)

Lord Byron (1788–1824)

Traducido del inglés por Jan Kasprowicz

Bądź mi zdrowa, bądź mi zdrowa,Już na wieczny żegnaj czas!Serce wiary ci dochowa,Choć twa wzgarda dzieli nas.

Gdybyś wnikła w łono moje,Gdzie ci snu łagodna dłońKładła włosów miękkie zwoje,Kładła białą, ciepłą skroń —

Gdybyś wnikła mi do łona,W którem szczera bije krew,Ujrzałabyś, zapłoniona,Jak niesłusznym był twój gniew.

Cóż, że chwalby ci wypowieZ cudzych cierpień drwiący świat?Wszak obrazy kryje w słowieTen, co ludzkim łzom jest rad.

Jeśli żywot mój skalany,Czyż tu niema innych rąk,By mi krwawe zadać rany,By przysporzyć gorzkich mąk?

Lecz ty nie łudź się! PowoliNiszczy miłość wrogi los!Nagła krzywda duszę boli,Serc nie złamie nagły cios.

Twe nie umrze i me serceBędzie żyło, mimo krwi,Tylko w wielkiej my rozterce,Że minęły wspólne dni!

Ach! smutniejsza, niż łza ludzi,Zraszająca śmierci łów,Myśl ta codzień nas obudziZ wdowich łoży, z ciężkich snów.

Masz-li wolę ukojeniaSzukać w dziecku? Chęć-li maszUczyć ojca go imienia,Choć mu wzięłaś ojca straż?

Pomnij, lube pieszcząc dziecię,Z warg mu słodkie pijąc tchy,Że cię kocha ktoś tam w świecie,Że kochałaś go i ty!

Odzwierciedlą jego liceMoje rysy, wówczas, wiem,Serce-ć wyzna tajemnicę,Żem ja jeszcze w sercu twem.

Znane ci są moje błędy,Ale obcy-ć jest mój szał;Ma nadzieja pójdzie wszędy,Gdzie iść krok twój będzie chciał.

Cios twój krwawe wyrył znamięW mych uczuciach! Pani burz,Duma, już się dzisiaj łamie,Snać i duszę tracę już!...

Lecz się stało! NadaremnąDzisiaj wszelka słów mych treść!Tylko myśl ma pójdzie ze mną,Ona żal mój będzie nieść...

Żegnaj! Żegnaj! W tej rozłące,Co serdeczny niszczy ślub,Schnie mi, gaśnie serce wrzące,Lecz nie schodzi w zimny grób.