Bociany

Maria Konopnicka (1842–1910)

Od sinego morzaBociany leciały,Do naszej chateczkiDrogi nie wiedziały...

A nad sinem morzem,Jasna zorza stała,Tym białym bocianomDrogę pokazała.

— A moje bociany,Wędrowniki boże,Lećcież, gdzie się błyszcząPługi na ugorze...

Gdzie na każdej miedzyPolne grusze stoją,Gdzie się po pasiekachPszczelne ule roją.

Lećcież, gdzie się rzeki,Jako srebro wiją,Gdzie żóraw po łąceChodzi z długą szyją...

Gdzie te lasów smugiCzernią się pod niebem,Gdzie len modro kwitnie,Ziemia pachnie chlebem!

— A moje bocianyWy białe pielgrzymy!Lećcież, gdzie się ścieląJałowcowe dymy.

Lećcież, gdzie się złoci,Ta słomiana strzecha,Gdzie słychać po błoni,Tęsknej pieśni echa...

Lećcie, gdzie pod słonkiemŚwieci łan przy łanie,Gdzie słychać pastuszeNa fujarkach granie...

Gdzie skowronek dzwoni,W kwietniową pogodę,Gdzie białem wiaderkiemKasia czerpie wodę!..

— A moje bociany,Wy boże pątniki!Lećcież tam, gdzie grająEchowe muzyki...

Ni to dzwonów bicie,Ni organów głosy,Tylko szumy gajów,Pod perłami rosy...

Lećcież, gdzie najmilej,Gdzie najjaśniej w świecie,Tam pewno tę drogąChateczkę znajdziecie!