Choinka (Konopnicka, 1896)

Maria Konopnicka (1842–1910)

Rozszumiał się, rozhoworzyłCzarny bór z wieczora:Idą, idą, świerki młode,Do białego dwora.

Idą, idą, na choinki,Dla tych małych dzieci:Muszą przebyć długą drogę,Nim gwiazda zaświeci.

Idą, idą, z czarnej puszczyW gościnę doroczną,Pytają się dębów starych,Jak tam sobie poczną?

Zaszumiały, zahuczały,Dęby przedwiekowe,I podniosły aż pod niebo,Swoją hardą głowę.

Zaszumiały, zahuczały,Jak królowie leśni:— Idźcie, syny, między ludzi,Wśród borowej pieśni.

Jak staniecie w białym dworze,Przy lipowym progu,Zaśpiewajcie pieśń borowąNa łowieckim rogu!

Zaśpiewajcie pieśń borową,Jak to w leśnej głuszyŻubr poryka, jeżąc grzywy,A lis stula uszy...

Jak Miś bury śpi w barłogu,Łapy ssąc na mrozy,Jak się jeleń z rogów pyszni,Jak wilk zmyka w łozy.

Zaśpiewajcie, jak to grająPo kniejach ogary,Jak wiewiórka orzech gryzie,Jak drży zając szary...

Jak to okiść srebrną frenzlą,U konarów wisi,Jaki trop borsuczy w śniegu,A jaki znów lisi...

Jak się echa w puszczy niosą,Od końca do końca,Jak my, dęby, w złocie stoim,Od jasnego słońca.

Niechże wiedzą, niechże znają,Wśród białego dworu,Że nie byle skąd wy rodem,Lecz z naszego boru!