Co gołąbki widzą

Maria Konopnicka (1842–1910)

Na naszem podwórkuPełno krzyku, wrzasku,Trzepocą się gołąbeczkiNa tym złotym piasku.

Trzepocą się gołąbeczki,Nim w słonko ulecą,I w powietrzu cichem, modrem,Jak srebrne zaświecą.

— A wy, miłe gołąbeczki,Gdzieżeście latały?Powiedzcież nam, jak wyglądaTen boży świat cały?

— Świat to, dzieci, jest ogromny,Wielkie lądy, morza,A nad niemi błękitniejąNiebieskie przestworza.

Na niebiosach słonko stoiWysoko, wysoko,Opatruje ziemię całąJego złote oko.

A pod słonkiem klęczą góry,Karpatowe szczytyI podnoszą skalne głowyW przejasne błękity.

A z gór lecą jasne zdroje,W oną Wisłę cieką,Co to idzie aż do morza,Daleko, daleko...

A nad Wisłą leżą pola,Chwieją złote kłosy,Na nizinach łąki pachną,Wysrebrzone w rosy.

A po skrajach, het, daleko,Szumią ciemne bory,Szemrzą gaje i dąbrowyW te letnie wieczory...

Tu, tam, sterczy gród zamkowyI kościelne wieże,Wioski do nich tulą głowy,Czarny krzyż ich strzeże...

A po wioskach lud w sukmanieKraje pługiem role,A skowronek przyśpiewujeLecący nad pole. —

— Ach, jak ślicznie! Ach, jak cudnie!Gołąbeczku miły!A czy widać dom nasz stary,I ten płot pochyły?

A czy widać, jak przed progiemMama dzieci pieści?Jak nam dziaduś opowiadaPrześliczne powieści?

A czy widać, jak się BurekNa słońcu wygrzewa?Jak słowiczek szary w krzakuCudną piosnkę śpiewa?

A czy widać, jak do ulaLeci pszczółka złota?Jak we wrota nasze wchodziUboga sierota?

— Widać, dzieci ukochane,Widać, jak na dłoni...Uśmiecha się do was słonkoZłote blaski roni.

Uśmiecha się do was słonkoPromieńmi złotemi,Błogosławi naszym progomI tej całej ziemi!