O krasnoludkach i o sierotce Marysi — IV
Za górami KarpatamiZa trójpuszczą, za głęboką,Stała sobie mała chatka,Chatka zwana „Boże Oko”.Nikt już dzisiaj nie pamięta,Kto ją nazwał tak i czemu:Że był nad nią lazur niebaOku podobny Bożemu;Czy, że rankiem, co najwcześniej,Wyzłacała się tu zorza,I na strzechę blaski siała,Jak źrenica jasna Boża;Czy że strumień tu błękitnyTak spokojnie cicho płynie,Jakby oko się niebieskiePrzeglądało w wód głębinie;
Czy że gwiazdka drobna, jasna,Tli nad chatą w letnim zmroku,Jakby srebrna łza litościZaświeciła w Bożem oku...Czy tu dola, czy niedolaBłysła światłem, padła cieniem,A człek, oczy w niebo wzniósłszy,Z Bożem spotkał się wejrzeniem?...Tak czy owak, dość że stała,Za trójpuszczą, za głęboką,Za górami KarpatamiChatka, zwana: „Boże Oko”.