Rozbłysły oczy moje wśród zieleni...

Maria Konopnicka (1842–1910)

Poezye. Serya druga — Z łąk i pól

Rozbłysły oczy moje wśród zieleniLasów szumiących...I napiły się błękitu strumieniSrebrem ciekących...Jako jaskółki nad łąką, latałyZa błyskiem kosy...I tak się mgliły, jak obłok ten biały,Kroplami rosy.Za falą kłosów, co chwieją się w wietrze,Szły dumające...I wypatrzyły jutrzenki najbledsze,Nim wzeszło słońce...

W łunach zachodu, w odblaskach purpury,Ziemię widziały,I do gwiazd srebrnych, przez ciemne lazuryBiegły, jak strzały...

A przecież znowu smutne są i tonąW cieniach tęsknoty,Choć oglądały tę wioskę zielonąI plon jej złoty...Bo przez róż świeżych otwarte kielichy,Pól barwnych szaty,Ujrzały lud mój posępny i cichyI nędzne chaty.