Na obczyźnie
Poezye. Serya trzecia
VI.Na obczyźnie.
Taką mi wioskę wymaluj w dolinie,Od zbóż wesołą, a od jodeł smutną.Niechaj się cała chowa w jarzębinie,Niech na jej łąkach siwe leży płótno,Niech przez staw ciche rzucają się tęcze,Rozbite skrzelką, co tryska z wód głębi,Niech nad nią chmurka trzpioce się gołębi,I puchy kwietne, i nitki pajęcze...I w takież skiby głębokie puść rolę,I daj po bruzdach te maczki jaskrawe,I w sznur wyciągnij nad drogą topole,I mgłę rzuć srebrną na łąki, na trawę...I niech tak idą rozgłośno po łanie,Dzwonki jałowic i z biczów klaskanie,
Niechaj tak wierzby dumają u strugi,Cień przedzachodni rzucając i długi,I taką cichą błękitność daj wkoło,I pełne gwarów powietrze zrób ptaszych,I taki tuman na gór połóż czoło,A tylko ludzi zrób — naszych!