W Weronie
Poezye w nowym układzie. Tom II, Helenica
Do ołtarza miłości pielgrzymuję cicha,Płomień niosąc na ustach, a w sercu tęsknotę.Na drogę moją słońce rzuca róże złote,W młodocianych winnicach przelotny wiatr wzdycha:— O Giulia!Z daleka idę. Brzozy te białe, co stojąI płaczą w kraju moim, szeptały o tobie.A słowik, co dziś śpiewa tu, na twoim grobie,Namiętne pieśni rzucał w bezsenną noc moją,— O Giulia!Drogę do ciebie serca wskazało mi drżenie,I szmery pocałunków w powietrzu uśpionem,I róża ta, co płonie rozchylonem łonem,I od skrzydeł gołębich padające cienie,O Giulia...Więc tutaj, jak zraniony ptak, tęsknemi lotyDążyłam, by o kamień oprzeć senną głowę,I śnić wonie jaśminów, noce księżycowe,I czuć dreszcze i żary tajemnej pieszczoty,O Giulia!...
Lecz błagam, chciej przebaczyć samotnej pątnicy,Że zamiast kwiecia, zamiast weselnego pienia,Do grobu twego niosę zadumę milczenia,I czoło pochylone, i żar łez w źrenicy...O Giulia!...