Oj rozżaliła się gwiazdka

Maria Konopnicka (1842–1910)

Poezye w nowym układzie. Tom III, Pieśni i piosenki — Wieczorne pieśni

Oj rozżaliła się gwiazdka maleńkaŻe w nocy świeci...Oj! zapłakała samotna piosenka,Że z wiatrem leci...

Gdybyż mi świecić, gdy zorza rozdmuchaJutrznię różową!Gdybyż mi śpiewać dla serca, co słucha,Dobre da słowo!

Och, wypatrzyłam już oczy błyszcząceW tę nockę ciemną.Och, wyśpiewałam już dumki paląceW głuszę daremną...

Kwiaty mnie senne nad ziemią uśpioną,Dojrzeć nie mogą,Ludzie piosenkę, sieroco rzucona,Potrącą nogą...

Nocko zroszona, w twym cieniu perłowym,Drżąc, świecić muszę...Próżnio ty straszna, oddechem grobowymZiębisz mi duszę!

Komuż ja promyk i światło dam drżąceW drogę spóźnioną?Komuż ja serce orzeźwię mdlejące,Rozgrzeję łono?

Choćby mi ognie trysnęły z nad czoła,Jak światła zdroje,Nikt tu nie spojrzy i nikt nie zawoła:Słonko ty moje!

I choćbym duszę oddała z płomieniA z dźwięków ciało,Ludzie, słuchając, nie staną wzruszeni...Pieśń — jak to mało!

Zabierz mnie, srebrna, ach zabierz mnie w siebie,Ty wstęgo mleczna!Roznieś mnie, wietrze, po ziemi i niebie,Gdzie cisza wieczna!

Albo mnie z czoła zrzuć, cichy błękicie,Jak iskrę marną...

Albo mnie ptaszki pochwyćcie o świcie,Nad ziemię czarną!

I niech w przestrzeni zagasnę nareszcieJak błysk co znika...A wy mnie, szumy, po drzewach roznieście,Gdzie puszcza dzika!

*

Oj, rozetliła się gwiazdka maleńkaW lekuchne cienie...Oj, rozpłynęła się smutna piosenkaW ciche westchnienie!