Przygrywka

Maria Konopnicka (1842–1910)

Poezye w nowym układzie. Tom III, Pieśni i piosenki — Z łąk i pól

Wyjdę z chaty pod figurę,Będę Boga błagać, prosić,By mnie zmienił w czarną chmuręI rozkazał wichrom nosić...

Jak bliźnięcy my tułaczePolecimy, het!... na wolę...Cóż mi dole?... Co niedole?...Duch mój rwie się! Duch mój płacze!

Oj ty wietrze, ptaku mglisty,Przez błękitną leć głębinę...Niechaj w cichych szumach płynę,Jak mdlejąca pieśń lutnisty...

Oj, nie do was, wy stolice,W blaskach złota i w purpurze,Bo płonęłabym, jak burze,Ciskające błyskawice!

Ale do was, nędzne chaty,Pola smętne i jałowe,Ale do was, leśne kwiaty,Wysrebrzone w rosy płowe...

Ale do was, bory ciemne,Co poicie mnie muzyką,Jak ja smętną, jak ja dziką,Zdradzającą łzy tajemne!

Ale do was, wy mogiły,Krwią pojonej ziemi kwiaty...Tam zaczerpnie tchu i siłyDuch mój, jeniec ten skrzydlaty!