Co się stało?

Maria Konopnicka (1842–1910)

Poezye w nowym układzie. Tom V, Z mojej księgi

Gajem cichy szum przelata,Brzoza wstrząsa szatę białą,Pierzcha ptasząt czerń skrzydlata,— Co się stało? co się stało? —Przysłoniwszy oczy rzęsą,Słońce patrzy poprzez liście...Szarych mietlic drżące kiścieBrylantowe rosy trzęsą...Rozwichrzyły się srebrzystePasma lekkich, długich cieni...Na mchy rzucił snop promieniArabeski przeźroczyste.W pół piosenki przycichł nagleNa gałązce ptaszek szary;Bocian podniósł ciężkie żagleI popłynął na moczary...Wykąpane w wód przeźroczyNiezabudki, kupką całą,

Otworzyły modre oczy...— Co się stało? co się stało?Uleciały świetlną smugąKryształowych roje muszek...Jakiś psotnik, jakiś duszek,Zachwiał trzciny ponad strugą...Na wiatr puścił motyl młodyZ barwnej tęczy tkane skrzydła...Zamąciły jasne wodyPrzeźroczyste malowidła...Dziwne, słodkie rozmarzeniePo gałązkach brzóz przewiało,Niby światła, niby cienie...— Co się stało? co się stało?Jakieś blaski, jakieś żary,Uderzyły przez powietrze...Potem gasły, bledsze, bledsze,Rozwiewając się w opary...Szmer się szerzy, miesza, dzieli,Szybszym ruchem biją tętna,Po liliowej głogów bieliŁuna rzuca się namiętna...Jakieś smutki i tęsknotyZ mgłą padają na świat białą...Czuć w powietrzu szmer pieszczoty...— Co się stało? co się stało?...

Zda się, że ta ustroń cichaDrży z rozkoszy, płonie, żyje...Ach! ktoś szepce!... szepce... wzdycha...Ach! to komuś serce bije!Ach! to wiosny słodki trunekUpojenie w piersi sączy...Ach! to pierwszy pocałunekRozkochane usta łączy!