Gdy gończe wiosny

Maria Konopnicka (1842–1910)

Poezye w nowym układzie. Tom VI, Przekłady

Gdy gończe wiosny tropią zimy ślady,Gdy młode słońce cieniuje dąbrowy,Kiedy napełnia i gaje i sadySzept świeżych liści i dżdżów szmer perłowy,Kiedy się słowik miłośnie rozmarzy,I w śpiewie imię Ityla podzwania,I trackich statków wspomina żeglarzy,I długą, niemą tęsknotę czekania, —

Przybądź ty wtedy z napiętym swym łukiem,Dziewico piękna, co świt krzeszesz z nocy!Przybądź z wichrami i z rzek wielkich hukiem,Z szumem wód rwących w swej ukaż się mocy!O, ty najszybsza, śpiesz wiązać sandałyNa blask i białość i chyżość twej nogi,Bo drży już zachód, i wschód płonie biały,W koło rozstajnej dnia i nocy drogi!

A gdzież ją znajdziem? Jak mamy ją witać?Jak jej kolana objęciem otoczyć?

O, gdyby serce jak żar mogło chwytać,Jak płomień w górę, jak zdrój ku niej skoczyć!Bo ta, co gaśnie jasność i co pała,Jest jako szata, co lgnie do jej ciała,A tchy południa i zachodu chyże,Są jej, jak pieśni grających na lirze.

Niema już zimy, ni słot, ni zniszczenia!Przeszła już pora i śmierci i winy,I dni mdlejących i tryumfu cienia,I długich tęsknic samotnej dziewczyny...Wspomnienie smutków czas uniósł skrzydlaty,Zabite mrozy, poczęte są kwiaty,A tam, gdzie ptasząt kryjówka miłosna,Pączek po pączku rozwija się wiosna.

Trzcina swe puchy otrząsa w strumieniePrzechodnia stopę wikła bujna łąka,Żarzą się życia młodego płomienieZ liścia na kwiecie i na owoc z pąka.I liść i owoc od złota aż płonie,I kłosy szumią srebrzyściej niż lira,A u stóp dębu w zielonej koronie,Depcze żołędzie kopyto satyra...

I Pan w południe, i Bachus w noc ciemną,Szybsi niż kozłów pierzchliwe gromady,

Tańczą, rozkoszą przejmując tajemnąI Bassarydy i leśne Menady...

Jako uśmiechem usta rozchylone,Tak się śmiejący na drzewie liść kłoni,To ukazując, to kryjąc w zasłonęSchowaną Nimfę i bożka w pogoni...

Z włosem bachantki splątanym bezładnie,Bluszcz na brew spada i słoni jej oko,Dziki winograd osuwa się zdradnie,I pierś obnaża dyszącą głęboko,I społem w skręty zielone ujmujeŁanię, co pierzcha, i łowca, co szczuje.