Szyderczego olbrzyma

Maria Konopnicka (1842–1910)

Poezye w nowym układzie. Tom VI, Przekłady

............Szyderczego olbrzyma widzę w czasów głębi...Śmiech jego cichy zrazu, lodem duszę ziębi,A przesąd i głupota, blednąc przed tym śmiechem,Zapadają w ciemności z trwożliwym pośpiechem.

Lecz widmo tajemnicze wciąż dalej się śmieje...Wyśmiewa tęskność z piersi, a z serca nadzieje,Łzy wysusza w źrenicy ten zimny śmiech trupi,I smutkowi w żałobie mówi: »głupi! głupi!«

Zrywa się z snów marzyciel, śmiechem tym zbudzony,Wstydząc się swej zadumy, wśród leśnej uchrony...Pieśniarz, którego lutnia różami się kwieci,Rzuca rymy i rytmy, jak fraszki dla dzieci...

Bohaterowi ręka odpada od czynu:— Czyż warto mieniać życie na liście wawrzynu?

Miłość z pięknem w dwie wrogie rozchodzą się strony,A ludzkość posąg szczęścia rozbija strącony.

A widmo wciąż się jeszcze śmieje tajemnicze,Trzymając przed młodością Gorgony oblicze.Aż wyszydziwszy miłość i rozkosz i życie,Wyśmiewa — gwiazdy z nieba, a z łon — serca bicie.