Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom I — Przedmowa

Maria Konopnicka (1842–1910)

»Ale ja z krain idę, kędy na dnia progu»Świt, We łzach cały, długo wyprasza się Bogu,»By mu patrzeć nie kazał na stary ból świata.

»Zdrowaś Marya, łaskiś pełna, Pan z Tobą«.................

»Chodzi mi o to, aby język giętki»Powiedział wszystko, co pomyśli głowa,»A czasem był, jak piorun, jasny, prędki,»A czasem smutny, jako pieśń stepowa,»A czasem, jako skarga Nimfy, miękki,»A czasem piękny, jak aniołów mowa;»Aby przeleciał wszystko ducha skrzydłem,»Strofa być winna taktem, nie wędzidłem.

»Z niej wszystko dobyć, zamglić ją tęsknotą,»Potem z niej łyskać błyskawicą cichą,»Potem w promieniach ją pokazać złotą,»Potem nadętą dawnych przodków pychą,»Potem ją utkać Arachny robotą,»Potem ulepić z błota, jak pod strychą»Gniazdo jaskółcze, przybite do drzewa,»Co w sobie słońcu wschodzącemu śpiewa.