Wisła

Maria Konopnicka (1842–1910)

Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom III

A co ty nam niesiesz z drogi,Stara nasza Wisło,Że nad tobą wichrów tyle,Tyle chmur zawisło?

Jeśli idziesz od Karpatów,Co pod śniegiem stoją,Czemuż to nas fale twojeMętną wodą poją?...

Jeśli idziesz od Krakowa,Jako Krakowianka,Czemu w tęsknych szumach płyniesz,Bez pieśni, bez wianka?............

O! jak smętno jest ptaszynie,Gdy nad grobem leci...O! jak smętno matce Wiśle,Gdy się skarżą dzieci...

Zerwały się orły z gniazdaWysoko od ziemi,Pomąciły białe śniegiSkrzydłami czarnemi..

Wyschły kwiaty na dolinie,Podlewane łzami...Burza pieśni zagłuszyłaMroźnymi wichrami...

Więc dziś mętne moje wodyPrzez te pola niosę,I zabieram z czarnej roliGorzką, krwawą rosę...

Więc do morza z skargą idę,Zasmucona, cicha,Za mną płaczą jasne zdrojeI ta ziemia wzdycha...