Adwokacya

Maria Konopnicka (1842–1910)

Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom IV

Nie przeto w uwielbieniu przed tobą się korzę,Iż taki błękit w tobie i takie szafiry,Nie przeto, iż tak srebrnie grają twoje liry,Gdy szerokich zachodów opłyną cię zorze —

Nie, iż się z hukiem wichrów wyrzucasz w przestworzeI burz błyskawicami szyte wdziewasz kiry,Że tak królewskie gniewy, tak straszne twe wiry,A jęk przepaści twoich ucichnąć nie może;

Lecz przeto, iż w twą siną dalekość lecąca,O brzeg żaden, o tamę myśl skrzydeł nie trąca,Żeś tak przestrzennie wielkie — tak ogromnie boże!

Że z wszystkich dróg w tę jedną puściwszy się drogę,W nieskończoności jakiejś pogrążyć się mogę:Przeto cię wielbię, przeto pożądam cię, morze!