»Non dolet«
Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom V
Nie, to nie boli wyrzec się nadzieiI jedynego o szczęściu marzeniaI wszystkie listki obrywać z koleiZ tej róży, która jest kwiatem z płomienia,I poza siebie rzucać je powoli...Nie, to nie boli!
Za każdym krokiem, za każdym czuć ruchemPęta, co dłonie skuwają łańcuchem,I iść swą drogą z posępnym tym zgrzytem,Słyszeć go nocą i słyszeć go świtemI czekać śmierci, co z niego wyzwoli...Nie, to nie boli!
Nie, to nie boli bronić się pieszczocieSnów owych złotych, co nad głową lecą,I ducha wiecznej poślubić tęsknocieI być, jak ognie, co po trumnach świecą,I jako kwiecie na cmentarnej roli...Nie, to nie boli!
Budzić się co dnia o porannej zorzyZ myślą, że dzień ten przejdzie bezsłonecznie,A kiedy pierś się pragnieniem otworzy,Mówić: »Zapomnij« — i »Milcz« mówić wiecznieI w drżącem sercu czuć zawsze szpon woli...Nie, to nie boli!
Nie, to nie boli wyciągać ramionaW cichość i w ciemność i czuć, jak w tej ciszyKrzyk wołający imię twoje konaI jak w niej druga pierś tęsknotą dyszy,I wiedzieć, że nic nie zmieni tej doli...Nie, to nie boli!