Zapustnej Warszawie

Maria Konopnicka (1842–1910)

Poezye wydanie zupełne, krytyczne tom VIII

»Opłatek wprost z Warszawy...«»Dwie modlitwy«. A. Szymański.

O miasto! Kiedy ja pomyślę sobie,Że ty tu stoisz takim oczom widne,Co otworzone są w swym wielkim grobiePo to, by patrzeć na cię, ty, bezwstydne!

Kiedy pomyślę, że w grobie tym słuchaTysiąc stygnących serc — twych pulsów bicia,Że dech i życie czerpie z twego życia,A ty tak zimne jesteś i bez ducha...

Kiedy pomyślę, że skroś strasznej bieliTych pól ogromnych, gdzie śmierć się przewala,Tułacze, co cię nigdy nie widzieli,Ręce do ciebie wyciągają z dala,

W wielkich samotniach siedząc, jako kruki,Ślozami karmiąc wyschłość swoich ciał...Kiedy pomyślę o tem, tobym chciałPaść z głośnym jękiem na twych ulic bruki

I głową o nie bić i błagać Boga,By cię chwyciły nagłe jakieś klęski,

Żeby porwała ciebie nagła trwoga,By się duch w tobie zbudził i wstał męski...

Byś strzęsła z siebie te szychy i kwiaty,W które się stroisz, niepomna łańcuchów,Żebyś rozdarła na piersiach twe szatyI pełna była płomieni wybuchów,

Pełna łez, buntu, krwi, klątwy i krzykuZa syny twoje, co giną gdzieś marnie,Lub w skamieniałym zaparła języku— Jak Niobe, głazem stojąc — swe męczarnie!

By święty miało majestat rozpaczyWszystko, czego się tknęły twe kajdany,By twój opłatek przez więźniów, tułaczyNa klęczkach mógł być, jak sakrament, brany.

Warszawa, 31. I. 1889.