Przygoda w koszu
Trzy koteczki, trzy wisusy,Rysiek, Mysiek i pan Kusy,Każdy w figlach znakomity,Zobaczyły kosz nakryty.
Patrzą, węszą, kręcą nosem,Pomykają się ukosem.— Co też w koszu tym być może?Aż zrzuciły precz rogożę.
Z wierzchu była tylko trawa;Kotki myślą... Ot, zabawa!Jeden, drugi wnet junosza,Wnet i trzeci — smyrk do kosza!
— Hulaj dusza, bez kontusza!Aż tu na dnie coś się rusza.Przebóg! Coś ich szczypie srodzeTo po udzie, to po nodze...
— Gwałtu! rety! — Na wrzask śpiesząSąsiadowie całą rzeszą.Nuż wyciągać ród strapionyZa łby, za kark, za ogony.
Nie ustają przecież krzyki:— A hultaje! rozbójniki! —A to niegodziwość rzadka,Tak napadać od pośladka! —
— Gdzie?... Co? — Próżno było badać,Koty w płacz, nie mogą siadać.Więc do kosza jaki taki:Patrzą — a tam były raki!