Przyjdzie zorzeńka (Konopnicka, 1915)
Przyjdzie zorzeńka do mojej chaty,Znikomy sen odgania:»Wstań, wstań do kosy! Już wschód się mieniOd łuny, od świtania!«
Na grzbiet, siermięgo! Nie oschłaś z potuPrzez krótką noc czerwcową...Do ręki koso, ty bojownico,Na łąkę za dąbrową!
Przyjdzie południe do mojej chaty,U twardej siędzie ławy...I patrzy — jasne — na moją dziatwę,Bladą od lichej strawy...I rozłamuje czarny kęs chlebaDrżącemi ot, rękami...A co poniesie do ust kruszynę,To się zaleje łzami!
A przyjdzie nocka do mojej chaty,Podeprze głowę rękąI w dumach, dumkach, siedząc na progu,Rozlega się piosenką...A serce w piersiach ptakiem się zrywaI drży ta chata licha,Gdy pieśń tęskliwą o chłopskiej roliŚpiewa ta nocka cicha!