Racławice (Konopnicka)
W Racławickiem polu,Świecą ranne rosy,Migają się w jasnem słonkuKosynierskie kosy.
Migają się kosy,Nikt nie liczy wroga,— Choć go będzie sto tysięcy,Pójdziem w imię Boga!
Święconą szablicąPan Kościuszko skinął,Jako orzeł w dwoje skrzydeł,Wojsko swe rozwinął.
Na tem jednem skrzydle,Parskają koniki,Tam generał MadalińskiSprawuje swe szyki.
Na tem drugiem skrzydle,Pan Zajączek stoi.Tam się błyszczą chorągiewkiMiga słonko w zbroi.
Runęli na Moskwę,Jak burzy nawała,Odparły ich kartaczamiTe moskiewskie działa.
Runęli na MoskwęJeden raz i drugi,Nakryło się pole trupem,Krwi spłynęły strugi.
Widzi pan KościuszkoTe nieszczęsne boje,Tak zakrzyknie: — Dalej za mną,Kosyniery moje! —
I z pośrodka skrzydełJak orzeł się wzbija,A lud za nim z wielkim krzykiem:— Jezus i Marya! —
Pędzi pan Kościuszko,Za nim wiara cała,Nakryły się ogniem, dymemTe grające działa.
Aż wódz z dymów krzyknie,— Ejże, moje chwaty!Który tam z was gardziel zatkaMoskiewskiej harmaty?
Wnet skoczy na wałyZuch Bartosz Głowacki,Gołą ręką brać te działa,A z nim Stach Świstacki.
Przelękła się MoskwaTak wielkiego męstwa,Otrębuje odwrót sobie,A nam pieśń zwycięstwa!