Rzeź Pragi
Zaszło słońce w krwawe morze —Błysnął bagnet, błysły noże,Suworowa pałasz nagi —Błysnął hasłem na rzeź Pragi!
Rzuci się zajadła tłuszcza,Siwym starcom nie przepuszcza,Przed oczyma ojca, matkiRozrywają żywcem dziatki.
W każdym domu trupy leżą,Pluszczą progi krwią ich świeżąPo ulicach krwi się falaAż ku Wiśle gdzieś przewala.
Jeszcze nie syt Moskal srogiWydał hasło do pożogi —Staje Praga w ogniach cała,Pożar na jej dachach pała.
Po ulicach wichr przeganiaKłęby dymów, jęk konania,Okrzyk zgrozy w niebo leci,Skwierczą w ogniu ciała dzieci!
W żadnej ludzkiej świata mowieMąk tych słowo nie wypowieI nikt nie ma dość odwagi,By opisać tę rzeź Pragi!
Dymią zgliszcza i krew dymi,W jeden mordu stos olbrzymi,A przez trupy do WarszawySam Suworow wchodzi krwawy!
Suworowie! Póki żyjeszKrwi tej z rąk twych nie obmyjesz!Imię będziesz miał u świata,Nie żołnierza — ale kata!