Zaklinam ciebie (Konopnicka, 1915)

Maria Konopnicka (1842–1910)

Zaklinam ciebie, o ty ciemny lesie,Przez ciszę twoją,Zaklinam ciebie, niechaj mnie ukojąTwe szumy!

Niechaj jak dziecię rozpłakane, senneI trwogą drżące,Niechaj, jak dziecię, serce bolejąceUciszę!...Tu, jak w świątyni tajnej przyrodzenia,Anioł przelata...Tu, jak w świątyni, dzieli mnie od świataMilczenie.Gibkie kolumny tych dębów i sosenPod niebo dążą,Gibkie kolumny łączą się i wiążąW arkady...Młoda leszczyna z poszeptem modlitwyUchyla czoła,Młoda leszczyna uczy drobne ziołaPacierza...I widać ołtarz u góry błękitnyPrzez drżące liście...I widać ołtarz, gdzie płonie ogniścieDnia gwiazda...Ja spuszczam oczy... Niech szczęśliwi tonąW obliczu słońca!Ja spuszczam oczy — źrenica mdlejącaŁzy kryje...I piersią padam na wilgotną ziemię,Na mchy zielone,I piersią padam na zioła zroszone,I płaczę...Strudził mnie uśmiech, przybrany dla ludzi,Tu chcę być sobą...Strudził mnie uśmiech, niezgodny z żałobąMej duszy!

Bogdajem była, jak sosna w gęstwinie,Dziko bujała!Bogdajem była, jako brzoza biała,Samotną...

Bogdajem była, jako głogi leśne,Przekwitła marnie!Bogdajem była, jako leśne tarnie,Uwiędła...O lesie ciemny, niech ja się rozwiejęW mgły lekkie, sine...O lesie ciemny, niech ja tak przeminę,Jak echo!I niech nade mną perłami zarosiDeszczyk majowy...I niech nade mną słowiki z dąbrowyZawiodą!...