Legienda
Na szczycie góry,Groźny, ponury,Odwieczny zamek się wzbija,A lud o zmroku,Przyśpiesza kroku,I z znakiem krzyża go mija.
Bo o północy,Co każdej nocy,Słychać w nim brzęki łańcuchów,I chodzą wieści,Że zamek mieściGromady wieszczek i duchów,
A kiedy burzaNiebo zachmurza,
I piorun w ziemię uderza,Na wieży stoi,W żelaznej zbroi,Wybladła postać rycerza.
I równocześnie,Podczas gdy we śnieSpoczywa ludność dokoła,Jakiś głos smutny,Jak psalm pokutnyO litość jęczy i woła.
Krzyk ten się wznosi,Podanie głosi,Z starej mogiły cmentarza,Już od lat trzystu,Śród burzy świstu,Straszne swe skargi powtarza.
Lecz kto w mogile,Przez czasu tyle,O tyle błaga pacierzy?I na co czeka,Postać człowieka,W żelaznej zbroi, na wieży?...
Próżne pytanie!Bo któż jest w stanie,Dawne wyjaśnić podania,Odszukać śladyGwałtu lub zdradyKtóre noc wieków zasłania?...