Buława Rewery (Romanowski, 1904)

Mieczysław Romanowski (1833–1863)

Twarz taka pogodna, pod hełmem włos siwy,Na czole promienie spokoju;Powraca z daleka; choć starzec sędziwy,A jeszcze przewodził tam w boju.

Lecz tęskno Rewerze po bojach — spoczynku,I życia z rodziną w zagrodzie,I gędźby przy szklance, i dum przy kominku,I słońca zachodu w pogodzie...

O, dosyć mu krwi już — i dosyć już chwały,Zdobytej na hordzie, OsmanieI Moskwie i Szwedzie; bohater on białyJuż doma do grobu zostanie.

Sześćdziesiąt lat gromi i wiatry stepowePrześciga zwycięską pogonią;Na mrozach północy obielił on głowę,A pierwszy, gdzie w szable zadzwonią

A wielcy Rewerze rówieśni i druhy:Wódz Stefan na Czarnce i Jerzy,Hetmani, co szwedzkie kruszyli łańcuchy,Orłowie sarmackich rycerzy.

Dziś spokój w Koronie; śmierć w bojach nie miałaDla piersi żelaznych tych gromu,Więc myślił Rewera: „Bądź, Panie, Ci chwała,Żywota dokonam już w domu!“

Tam syn mu w sen wieczny zaciśnie powiekiPo życiu burzliwem i srogiem;Rozmawiał on z wrogiem jako step daleki,Dziś pragnie rozmowy już z Bogiem.

Tu jego już błonia, bogate tak w plony,Koń stąpa drożyną zamkową;Tam rolnik sędziwy swe orze zagony,I nuci skowronek nad głową.

Rewera tak dawno nie widział już pługa,Więc stanął: „Szczęść Boże!“ — zawołaI patrzył, jak czarna krajała się smuga,I radość błyszczała mu z czoła

I wzrok się promieni. Wtem rolnik się zwrócił,Poznaje, — pan jego wielmożny;Więc skoczył od pługa i do nóg się rzucił;— A witaj, hetmanie, w dzień zbożny

— Nie hetman jam, bracie. Orz dalej twą rolę,Orz śmiało, ja wracam do domu;Tatarzyn już końmi nie stłoczy twe pole,Ni Bohdan przyniesie ci gromu.

I rolnik usłuchał, pług sprawił, gnał woły;Pług w ziemię się zaciął, — ustawa;Pękł lemiesz, — patrzają — o święci Anioły!Pod skibą hetmańska buława!

Podnieśli, — śniedź starli, — i podziw ich ima.A rolnik przy pługu uklękaI patrzy na niebo łzawemi oczymaI rzewną modlitwę wyjęka.

Od wschodu bo dziwnie widnokrąg się mroczyI ptactwa mnogiego tam wrzawa;Wtem rolnik się zerwie, do wodza przyskoczy:— O panie, to twoja buława!

— Weź broń twą, hetmanie, jam znachor twej włości,Bóg czasem mi zgadnąć pozwoli,A przyszłość wyczytać umieją i prości;Buławę weź w dani z twej roli!

Rewera się zdumiał: — Żyw jeszcze, przez Boga,Nasz hetman koronny żyw jeszcze!A rolnik odpowie: — Idź, panie, na wroga,Źle wróżą nam ptaki te wieszcze!

— Patrz, lecą od wschodu, tam burza się zrywa,Ptak darmo od gniazda nie leci:Znać, grzmi tam janczarka i burczy cięciwa...Hetmanie, pospieszaj do dzieci!

Rewera na trakt się zawrócił już lwowski,Bodzony ostrogą koń bieży.Wieść leci po drodze: zginął Kalinowski!Rewera i wierzy — nie wierzy.

I modli się w duszy rolnika słowami:— O Boże, czyż nigdy spokoju?Czyż wiecznie twój piorun grzmieć będzie nad nami?Ach, wiecznież nam latać do boju?!

On wjeżdża do Lwowa, a dziwny gwar w grodzie,I odgłos go wita studzwonny,Witają go pany i ludu powodzie:— Hej, wjeżdża nasz hetman koronny!

— O ratuj, hetmanie! — Wieść straszna od Boha:Chmielnicki Bohdanko znów w polu;Legł hetman koronny na błoniach Batoha,A Kozak już hula w Podolu!

— Skąd wieści, rycerze? — Hej, szlachta, Bóg z wami!Podano list króla, — buławę:Rewera list czytał i zalał się łzamiI pomknął na boje, na krwawe.1857.