I rzekłem sobie...
I rzekłem sobie: nic mi nie braknieI dola moja szczęśliwa!A jednak jeszcze czegoś duch łaknie,Smutno mu — kędyś się zrywa.
Radbym poleciał na jakiś światekBłękitem — jak chmurka biała.I radbym taki obaczył kwiatek,Jakiego ziemia nie miała.
I radbym ujrzał z martwych wstającePlemiona z anielską chwalą,Albo pioruny takie palące,By się aż niebo spękało.
I słyszę nocne słowików granie ...Wiosenno — błogo tak wszędzie!I wiem, że kiedyś wszystko się staniePiękniejszym... lecz mnie nie będzie.