Sestyny (Romanowski, 1863)
Lećcie me pieśni! niech wam towarzyszySzczęśliwa gwiazda pod gościnne strzechy.Zwiastujcie burzę śród gniotącej ciszy,Smutnych pozdrówcie dźwiękami pociechy;Lećcie, witajcie ludzi po koleiJak ptactwo wiosny okrzykiem nadziei.
Może już innych pierś ma nie wyśpiewa,Może wy natchnień ostatnim wyrazem!....Dni piorunowych serce się spodziewa,Ztwardniała ręka tęskni za żelazem;W powietrzu słychać pobudkę na boje!....Już czas! już czas nam! — Lećcie pieśni moje!
O! gdyby kiedyś, po złamaniu wroga,Polskiej krainie zaśpiewać na chwałę!....Żegnajcie pieśni!.... Przyszłość w ręku Boga —Z sztandarów w pole patrzą orły białe;Wrzącym strumieniem krew po żyłach bieży,Łono przebiega dreszcz, lecz serce wierzy.
Jeźli polegnę, niechaj mi w nagrodęZa was nie kładą pamięci kamienia.Ziemią niech piersi przesypią mi młode;Mój kurhan niech mi trawa ozielenia,A gdy majowy deszcz ten kurhan zrosi,Niech nad nim ptak się jak mój duch unosi.
1862.